2 lipca 2012, 13:10

2 Lip

Wyjścia są trzy: albo to ja jestem antyspołeczna, albo z rodziną, to jednak tylko do zdjęć, albo mój ukryty geniusz przerasta i przeraża całą resztę ludzkości, przez co nie jesteśmy w stanie się porozumieć.

Dzisiejszy dzień należy do tych, w których wyjście spod ciepłej kołderki jest nie lada wyczynem. A, jako że  ciężarne powinny mieć nie po drodze ze sportami ekstremalnymi, wyczynu tego nie ośmielam się podjąć… mimo zezwolenia lekarza na ograniczenie leżakowania. Może okaże się to jakaś mała zasługa dla ludzkości, bo po odstawieniu dawki hormonów moja wewnętrzna chęć bycia piękną nijak się ma do zastanej rzeczywistości.

Reklamy
%d blogerów lubi to: