5 października 2011, 15:56

5 Paźdź

Rekolekcje dla małżeństw prowadzone przez o. Knotza w 2/3 za nami. Typowo męski punkt widzenia, więc dla mnie bez szału, za to Małżonek chłonie i zapamiętuje te mniejsze czy większe bzdurki. Przede wszystkim, raz kolejny konferencje o życiu małżeńskim sprowadzają się do konferencji o seksie (choć czasem ładnie nazywanego „relacją”, żeby nie było masło maślane), a modlitwa o uzdrowienie więzi małżeńskich modlitwą o to, żeby mi się chciało tak często jak mężowi/tak rzadko jak żonie…Tak, jakby nasza przysięga miała znaczenie tylko w tej jednej kwestii, a Pan Bóg był obecny w naszym życiu tylko przykryty kołdrą…

Dodatkowo forma bardzo wieje Odnową, więc fruwają pod samo sklepienie.

Reklamy
%d blogerów lubi to: