19 października 2010, 21:17

19 Paźdź

Pomijając stosowność, tudzież niestosowność wypowiedzi abp. Hosera, denerwuje mnie niesamowicie „podgrzewanie” tej sytuacji przez media. Mimo delikatności sprawy prowokuje się hierarchów do konkretnego sklasyfikowania „DOBRZE”, lub „ŹLE”, a kiedy któryś ośmieli się jasno przedstawić stanowisko Kościoła, od razu gromy na głowę, ciemnogród i średniowiecze…Świetny sposób, żeby za jednym zamachem zakrzyczeć (niewygodne) argumenty i jednocześnie przygrzać Kościołowi „ignorowaniem potrzeb współczesnego człowieka”.

O czym w ogóle jest mowa? Uświadamianie konsekwencji podejmowanych decyzji nie jest chyba szantażem. Bo czy można tak nazwać stwierdzenie, że za kradzież, albo pobicie idzie się do więzienia? Poza tym…przypomnijmy, że Panie i Panowie posłowie są wybierani na ten urząd ze względu na poglądy, jakie reprezentują, więc również w jakimś stopniu na deklarację czy są osobami wierzącymi. Można oczekiwać, że ktoś, kto postrzega siebie jako katolika potrafi – po przeanalizowaniu faktów – wyważyć we własnym sumieniu, jaką decyzję podjąć. Żenujące szczekanie Pani w „Dzień dobry TVN” i tłumacząco-bezradny ton księży (bo jak to tak może być, że księża bronią nauki Kościoła? natychmiast się z tego wytłumaczyć proszę!) chyba nie są do tego potrzebne…

Reklamy
%d blogerów lubi to: