6 stycznia 2010, 22:16

6 Sty

Dwa tysiące dziesiąty pachnie przełomem. Bynajmniej nie ze względu na to, że jest moim osiemnastym. Póki co, trwając zaledwie parę dni, przyniósł rozwiązanie części spraw nierozwiązanych, poruszenie tych, które wisiały odłożone na później i rozwianie nieuzasadnionych konfliktów. Co dalej? Zobaczymy. Sukienka, szpilki i gonię Cię, czysto teoretycznie dorosłe życie.

Reklamy
%d blogerów lubi to: