29 października 2008, 20:53

29 Paźdź

Z pozoru tyle zdarzeń, tyle emocji…cieszą, ale są bardzo cykliczne, powielające się. Ta nijakość jest najgorsza. Ciągle mam jakieś urywki myśli, ale nie mogę ich zebrać w żadną sensowną całość. W jednej minucie kołacze mi się po głowie fakt, że jestem ciągle głodna, że nie poszłam dzisiaj do kościoła, bo zaspałam i że fajnie byłoby pospacerować nocą po zaśnieżonych uliczkach Krakowa.
W następnej z kolei, że lubię moją klasę, ciągle jeszcze niedograną, że zawaliłam na polskim sprawdzian z Pisma Świętego, a 4 mnie zupełnie nie satysfakcjonuje. Z czego, jak z czego, ale z Biblii?!…
I tak cały dzień. Żadnej spójności – marzenia przeplatane suchymi faktami, wspomnieniami. I ZERO działania. ZERO! A przecież działanie jest warunkiem realizowania się…

Stęskniłam się za pociągami, chyba muszę wybrać się do Opola. ;)

Reklamy
%d blogerów lubi to: