Przyszła! Po długim oczekiwaniu jest w końcu paczka, w niej pachnąca nowością kolejna już książka Eldredge’a. Gdyby nie to, że M. polecił mi jej przeczytanie, pewnie po lekturze “Dzikiego serca” nie wróciłabym do tego autora. Teraz jednak podchodzę do niej z lekką ciekawością. Nie ze względu na treść – już pierwsze strony to pseudopsychologiczny bełkot pisany przez seryjnego bestsellerotwórcę. Ciekawi mnie raczej, dlaczego chciał zwrócić moją uwagę akurat na tę książkę…W czym niby miałoby mi to pomóc?
Wraz z przyjściem paczki uświadomiłam sobie, że żyję ostatnio zupełnie “wbrew kulturze”. Za dużo czasu przelatuje mi przez palce, żeby być na bieżąco. Nie wiem, czego się słucha, co się czyta…Filmowo tylko program obowiązkowy i to też z dużym poślizgiem – Tarantino czekał na mnie trzy tygodnie. Muzycznie jestem na etapie trawienia nowego Heya (Noswoskiej? coś za kobieca ta nowa płyta, jak na szczecińską grupę…)…
Do Empiku chcę! I mieć czas iść do Empiku też chcę.




