
28 listopada 2011, 21:08
Listopad 28, 2011Żyjemy dalej. Dużo pokory we mnie teraz. Wierzę, że jest w tym wszystkim Boża logika i że to tylko bolesny etap do tego, żebyśmy mogli z Mężem cieszyć się wymodlonym Maleństwem.
Dla otoczenia to trudny temat. Czuję szemranie za plecami, ale niewielu jest takich, którzy w pierwszych dniach mieli odwagę z nami rozmawiać. I wcale nie oczekuję od nich tej odwagi, mam świadomość, że boją się moich reakcji, a tak naprawdę…słowa niczego nie zmienią. Jedyne, na co liczę, to normalność. Na to, że moje Dziecko nie zostanie uznane za niebyłe, ale też z drugiej strony na to, że współczucie nie stanie się środkiem “izolacji”.

