Archiwum z październik, 2008

h1

30 października 2008, 14:37

październik 30, 2008

Pisałam, że lubię moją klasę? O nie! Momentami ja wielbię moją klasę i lekcje polskiego! Co z tego, że to nie to samo, co skład I-IIIGa 2005-2008 i nie trójka…tu, mimo braku trójkowego klimatu, też sypią się n i e z ł e hasła ;)

Sprawdzian z Biblii, polecenie uzupełnij cytat: “Na początku było…, a…, i Bogiem było…”.
Co na to moja klasa?
“Na początku było słowo, a Bogiem było powiedziane i Bogiem było stworzone”;
“Na początku było ciemno…” (?!)
albo:
“Taaa, a Koziołek Matołek też był homo viator!”

cha! naprawdę wielbię ich i niezbadane ścieżki ich logiki! :P
I nic nie szkodzi, że tylko na polskim i religii jest tak fajnie.

h1

29 października 2008, 20:53

październik 29, 2008

Z pozoru tyle zdarzeń, tyle emocji…cieszą, ale są bardzo cykliczne, powielające się. Ta nijakość jest najgorsza. Ciągle mam jakieś urywki myśli, ale nie mogę ich zebrać w żadną sensowną całość. W jednej minucie kołacze mi się po głowie fakt, że jestem ciągle głodna, że nie poszłam dzisiaj do kościoła, bo zaspałam i że fajnie byłoby pospacerować nocą po zaśnieżonych uliczkach Krakowa.
W następnej z kolei, że lubię moją klasę, ciągle jeszcze niedograną, że zawaliłam na polskim sprawdzian z Pisma Świętego, a 4 mnie zupełnie nie satysfakcjonuje. Z czego, jak z czego, ale z Biblii?!…
I tak cały dzień. Żadnej spójności – marzenia przeplatane suchymi faktami, wspomnieniami. I ZERO działania. ZERO! A przecież działanie jest warunkiem realizowania się…

Stęskniłam się za pociągami, chyba muszę wybrać się do Opola. ;)

h1

24 październik 2008, 22:34

październik 24, 2008

Wczoraj, dzisiaj, jutro…co to za różnica?
Dzisiaj wygląda tak samo, jak wczoraj, a jutro wygląda jak dziś.
I osiemnasta wczoraj, jak osiemnasta jutro,
i wtorek tydzień temu, jak wtorek za tydzień.
Październik, jak wrzesień, a listopad, jak październik.

Okropna monotonia. Niszczy każdą iskierkę zaangażowania…

I to nie to, że jestem nieszczęśliwa, czy zobojętniała.
Jestem szczęśliwa, cholernie, tylko…zmęczona.

[Nie poszłam do szkoły, bo mi się nie chciało. Przynajmniej się wyspałam.]