
15 sierpnia 2007, 14:38
sierpień 15, 2007…bo kto chciałby czytać o tym, co Pan Władysław robił dziś, wczoraj? Czy może inaczej – Jak to trzeba podawać, by ktoś czytał regularnie? Oto świetnie działają anegdotki, ale te albo wymyślać wciąż, albo kraść, albo mieć do nich szczęście… Ot, taki dar. Sprawdzają się też rzeczy zwyczajne, ale opowiedziane niezwyczajnie – tu jednak rynek jest chyba odrobinę przepełniony i “krople rosy budzące swym egzaltycznym tańcem geranium na balkonie żelbetonowego molocha” zaczynają powszednieć, nudzić wręcz.
Próby notowania tu czegokolwiek, ostatnio są nadzwyczaj nieudolne…
Trudno jest zebrać myśli i doprowadzić je do wersji poukładanej, wartej opublikowania.
W tylu miejscach jestem, z tyloma ludźmi rozmawiam, słucham i jestem słuchana. Za dużo i za dobrze, żeby znaleźć słowa.


a ja bardzo lubię Twoje notki. szczerze powiedziawszy, nie wszystkie są zachwycające, ale i tak bardzo je lubię. nic i nikt nie jest doskonałe/y :)
nie są zachwycające, ale to dobrze – życie też nie zawsze zachwyca :) a lekkiego pióra nie miałam nigdy, więc cieszę się, że do Ciebie trafiły. Pozdrawiam :*
eeejj….
Madowe notki są w porządku…
nawet te, które mówią, że nie ma o czym pisać…
u mnie też nie…
nawet nie specjalnie mam czasu, żeby pisać…
staram się jak najwięcej wyciągnąć z ostatnich tygodni wakacji :P ….
buź ;*
ale czy ja powiedziałam, że nie są w porządku? pisałam, że bardzo je lubię. nawet jeśli nie są perfekcyjne. bo przecież nie zawsze wszystko jest perfekcyjne. zawsze zdarzy się coś troszkę gorszego. ale Mada naprawdę potrafi pisać. i ja uwielbiam ten jej styl :)
wobec tego nawet nie będę udawała, że mnie duma po przeczytaniu tych słów nie rozpiera, i tylko podziękować pozostaje. dziękuję! :)